Kostek odszedł…
Choć to zakrawa na cud to dzięki Wam, dało się Kostka spłacić i odebrać. Ze względu na stan i wiek, został przewieziony do zaprzyjaźnionej stajni, by nie obciążać go długą trasą do Benkowa. Gdy samochód zaparkował, Kostek wyszedł, popatrzył, zarżał i zajął się jedzeniem trawy na pastwisku. Zupełnie spokojny co jakiś czas tylko spoglądał w …






