MOKKA - KOTKA Z ZAJEZDNI TRAMWAJOWEJ POTRZEBUJE POMOCY
Szanowni Państwo,
są takie istnienia, które przez całe swoje życie uczą się tylko jednego, że trzeba przetrwać, że nie wolno ufać, że każdy dzień to batalia o przetrwanie, o kawałek jedzenia, który pozwoli dotrwać do jutra.
Mokka jest właśnie jedną z nich.
Przez około cztery lata żyła na terenie zajezdni tramwajowej, była tam każdego dnia, wśród ludzi, a jednak jakby poza ich światem, cicha, wycofana, próbująca przetrwać w miejscu, które nigdy nie było prawdziwym domem.
Była wszystkich, była nikogo.
Przez ten cały czas obserwowała ją Pani Maria, która pracuje na terenie zajezdni, i to ona przez te wszystkie lata dokarmiała Mokkę, to ona, patrzyła na nią uważniej niż inni, widziała jej zmęczenie, jej ostrożność, jej sposób bycia, który mówił więcej niż jakiekolwiek słowa.
I to właśnie Pani Maria zobaczyła, że coś się zmienia, że to już nie jest tylko trudne życie wolnożyjącej kotki, ale że jej ciało zaczyna przegrywać, że Mokka cierpi.
Z dnia na dzień kotka była słabsza, coraz chudsza, coraz bardziej wycofana, aż w końcu pojawiło się coś, czego nie dało się już nie zauważyć – ropień na policzku, który w końcu pękł, zostawiając ranę, z której sączyła się ropa i krew, a za którą stał ból, który musiał trwać tygodniami, a może miesiącami, zanim ktokolwiek mógł go zobaczyć.
Pani Maria nie odwróciła wzroku, odłowiła Mokkę, zabrała z miejsca, które przez lata było jej jedyną rzeczywistością, ale nim to zrobiła zwróciła się do nas o pomoc, bo wiedziała, że sama nie ma możliwości, by opłacić pobyt w klinice, badania, leki i zabieg, który dla Moki jest dziś granicą między życiem, a dalszym cierpieniem.
Od 28 kwietnia Mokka jest w klinice, pod całodobową opieką lekarzy, i to właśnie tam toczy się jej trudna walka o życie bez cierpienia.
Waży zaledwie 2,65 kg, co nie jest wagą zdrowej dorosłej kotki, ale wagą przetrwania, wagą organizmu, który przez długi czas nie miał już z czego czerpać sił. Badania wykazały niewydolność nerek – najpewniej będącą, skutkiem tego, że jej organizm przez długi czas walczył ze stanem zapalnym, który niszczył ją od środka, dzień po dniu. W jamie ustnej lekarze stwierdzili zapalenie przyzębia, część zębów ze startymi koronami, nieprzyjemny zapach z pyszczka, czyli wszystko to, co sprawia, że każdy kęs jedzenia może być dla niej cierpieniem.
Na policzku rana, którą trzeba było nacinać, płukać i oczyszczać, rana bolesna, wymagająca codziennej opieki i leczenia.
Mokka jest przerażona, wycofana. Od Pani Marii wiedzieliśmy, że najpewniej nie słyszy, a obserwacja w klinice to potwierdza.
Mokka nie rozumie, co się z nią dzieje, a kiedy ktoś próbuje ją dotknąć, broni się, gryzie, ucieka. A mimo tego wszystkiego je, pije, próbuje funkcjonować, próbuje żyć, tak jak potrafi. Dostaje kroplówki, antybiotyki, leki wspierające nerki i organizm, a przed nią jest jeszcze zabieg stomatologiczny, który jest konieczny, żeby mogła żyć bez bólu, żeby jedzenie przestało być cierpieniem.
Szanowni Państwo,
to nie jest historia kota, który miał dom i go stracił. To jest historia kota, który nigdy dobrego domu nie miał, który przez lata żył obok ludzi i powoli znikał, kawałek po kawałku, aż ktoś w końcu to zauważył. Tą osobą była Pani Maria. Gdyby nie ona, Mokka najpewniej by już zniknęła z tego świata całkiem.
To Pani Maria dała jej szansę.
Dziś ta szansa jest w naszych rękach.
Każdy dzień w klinice to koszt, każde badanie i każdy lek to kolejne wydatki. Dodatkowo przed Mokką jeszcze zabieg stomatologiczny w pełnej narkozie. Dlatego proszę Państwa o pomoc. Bo Mokka sama o nią nie poprosi, nie podejdzie, nie zamruczy, nie spojrzy w oczy w sposób, który rozczula. Ale ona bardzo chce żyć. Nie pozwólmy, żeby całe jej życie było tylko cierpieniem, które kończy się w samotności.
Dajmy jej chociaż jeden rozdział, w którym nie będzie bólu.
Jak możesz pomóc?
- Dokonaj wpłaty z imieniem MOKKA
- Wyślij BLIK na numer 506 349 596
- Udostępnij apel znajomym i rodzinie – im więcej osób się dowie, tym większa szansa, że się uda
- Podaruj 1,5% podatku wpisując KRS0000794938
- Jeśli możesz zaoferować pomoc w inny sposób (transport, wolontariat, zbiórkę darów), skontaktuj się z nami mailowo lub telefonicznie.
Dziękuję, za każdą pomoc.
Michał Bednarek
tel 506 349 596
Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy o wpłaty
z imieniem MOKKA
numer konta:
23102040270000110216926564
Fundacja BENEK, ul. Orzechowa 15, 63-004 Szewce
Jeśli mieszkasz poza granicami Polski i chcesz wpłacić darowiznę
na nasze konto: BPKOPLPWPL23102040270000110216926564
Ratuję Mokke
- NA NUMER 7470 KOSZT 4,92 ZŁ
- NA NUMER 7977 KOSZT 11,07 ZŁ
- NA NUMER 91920 KOSZT 23,37 ZŁ













