MOKKA OPUŚCIŁA KLINIKĘ
18.05.2026 Szanowni Państwo,
dziś nowe wiadomości od Mokki – głuchej kotki z zajezdni tramwajowej.
Mokka w minioną sobotę opuściła klinikę i w tej chwili przebywa pod bezpośrednią opieką Pani Marii. Jest również nadal w trakcie leczenia, dostaje leki w karmie i bardzo wszystkich cieszy, że zjada je bez problemu. Jej stan znacznie się poprawił, dużo lepiej wygląda. Przybiera na wadze, a dodatkowo jest żywsza i je z apetytem. Operacja, którą miała przyniosła bardzo dobry efekt.
Zamieszczamy wiadomość od Pani Marii oraz niżej zdjęcia, które otrzymaliśmy
Niestety na razie mam tylko takie zdjęcia z kamerki, którą zainstalowalam w jej pokoju, bo na razie jak wchodzę do pokoju to kicia się chowa. Apetyt ma dobry, bez problemu zjada leki w karmie, załatwia się do kuwety, nawet karmę nerkową Smilli zjadła do czystej miseczki.
Zobowiązaliśmy się do dalszego wspierania Mokki, także będziemy do Was wracali z kolejnymi wiadomościami o tym, co u niej słychać.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc dla kotki. Daliście jej szansę na życie bez cierpienia.
Michał Bednarek
tel 506 349 596
08.05.2026 Szanowni Państwo,
śpieszymy z nowymi wiadomościami. Mokka jest już po operacji. Zostało usuniętych kilka zębów, a od jednego z nich powstała przetoka, która była przyczyną ropnia na policzku. Sama operacja została określona przez lekarzy jako ciężka.
W tej chwili Mokka pozostaje w klinice pod opieką lekarzy. Otrzymuje leki, ma apetyt, a na najbliższą środę zaplanowane są badania kontrolne, po których wrócimy do Państwa z kolejnymi informacjami o jej stanie zdrowia.
Bardzo dziękujemy za pomoc dla Mokki. Wyłącznie dzięki Państwa wsparciu ma ona zapewnione leczenie i opiekę.
Michał Bednarek
tel 506 349 596
Szanowni Państwo,
są takie istnienia, które przez całe swoje życie uczą się tylko jednego, że trzeba przetrwać, że nie wolno ufać, że każdy dzień to batalia o przetrwanie, o kawałek jedzenia, który pozwoli dotrwać do jutra.
Mokka jest właśnie jedną z nich.
Przez około cztery lata żyła na terenie zajezdni tramwajowej, była tam każdego dnia, wśród ludzi, a jednak jakby poza ich światem, cicha, wycofana, próbująca przetrwać w miejscu, które nigdy nie było prawdziwym domem.
Była wszystkich, była nikogo.
Przez ten cały czas obserwowała ją Pani Maria, która pracuje na terenie zajezdni, i to ona przez te wszystkie lata dokarmiała Mokkę, to ona, patrzyła na nią uważniej niż inni, widziała jej zmęczenie, jej ostrożność, jej sposób bycia, który mówił więcej niż jakiekolwiek słowa.
I to właśnie Pani Maria zobaczyła, że coś się zmienia, że to już nie jest tylko trudne życie wolnożyjącej kotki, ale że jej ciało zaczyna przegrywać, że Mokka cierpi.
Z dnia na dzień kotka była słabsza, coraz chudsza, coraz bardziej wycofana, aż w końcu pojawiło się coś, czego nie dało się już nie zauważyć – ropień na policzku, który w końcu pękł, zostawiając ranę, z której sączyła się ropa i krew, a za którą stał ból, który musiał trwać tygodniami, a może miesiącami, zanim ktokolwiek mógł go zobaczyć.
Pani Maria nie odwróciła wzroku, odłowiła Mokkę, zabrała z miejsca, które przez lata było jej jedyną rzeczywistością, ale nim to zrobiła zwróciła się do nas o pomoc, bo wiedziała, że sama nie ma możliwości, by opłacić pobyt w klinice, badania, leki i zabieg, który dla Moki jest dziś granicą między życiem, a dalszym cierpieniem.
Od 28 kwietnia Mokka jest w klinice, pod całodobową opieką lekarzy, i to właśnie tam toczy się jej trudna walka o życie bez cierpienia.
Waży zaledwie 2,65 kg, co nie jest wagą zdrowej dorosłej kotki, ale wagą przetrwania, wagą organizmu, który przez długi czas nie miał już z czego czerpać sił. Badania wykazały niewydolność nerek – najpewniej będącą, skutkiem tego, że jej organizm przez długi czas walczył ze stanem zapalnym, który niszczył ją od środka, dzień po dniu. W jamie ustnej lekarze stwierdzili zapalenie przyzębia, część zębów ze startymi koronami, nieprzyjemny zapach z pyszczka, czyli wszystko to, co sprawia, że każdy kęs jedzenia może być dla niej cierpieniem.
Na policzku rana, którą trzeba było nacinać, płukać i oczyszczać, rana bolesna, wymagająca codziennej opieki i leczenia.
Mokka jest przerażona, wycofana. Od Pani Marii wiedzieliśmy, że najpewniej nie słyszy, a obserwacja w klinice to potwierdza.
Mokka nie rozumie, co się z nią dzieje, a kiedy ktoś próbuje ją dotknąć, broni się, gryzie, ucieka. A mimo tego wszystkiego je, pije, próbuje funkcjonować, próbuje żyć, tak jak potrafi. Dostaje kroplówki, antybiotyki, leki wspierające nerki i organizm, a przed nią jest jeszcze zabieg stomatologiczny, który jest konieczny, żeby mogła żyć bez bólu, żeby jedzenie przestało być cierpieniem.
Szanowni Państwo,
to nie jest historia kota, który miał dom i go stracił. To jest historia kota, który nigdy dobrego domu nie miał, który przez lata żył obok ludzi i powoli znikał, kawałek po kawałku, aż ktoś w końcu to zauważył. Tą osobą była Pani Maria. Gdyby nie ona, Mokka najpewniej by już zniknęła z tego świata całkiem.
To Pani Maria dała jej szansę.
Dziś ta szansa jest w naszych rękach.
Każdy dzień w klinice to koszt, każde badanie i każdy lek to kolejne wydatki. Dodatkowo przed Mokką jeszcze zabieg stomatologiczny w pełnej narkozie. Dlatego proszę Państwa o pomoc. Bo Mokka sama o nią nie poprosi, nie podejdzie, nie zamruczy, nie spojrzy w oczy w sposób, który rozczula. Ale ona bardzo chce żyć. Nie pozwólmy, żeby całe jej życie było tylko cierpieniem, które kończy się w samotności.
Dajmy jej chociaż jeden rozdział, w którym nie będzie bólu.
Jak możesz pomóc?
- Dokonaj wpłaty z imieniem MOKKA
- Wyślij BLIK na numer 506 349 596
- Udostępnij apel znajomym i rodzinie – im więcej osób się dowie, tym większa szansa, że się uda
- Podaruj 1,5% podatku wpisując KRS0000794938
- Jeśli możesz zaoferować pomoc w inny sposób (transport, wolontariat, zbiórkę darów), skontaktuj się z nami mailowo lub telefonicznie.
Dziękuję, za każdą pomoc.
Michał Bednarek
tel 506 349 596
Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy o wpłaty
z imieniem MOKKA
numer konta:
23102040270000110216926564
Fundacja BENEK, ul. Orzechowa 15, 63-004 Szewce
Jeśli mieszkasz poza granicami Polski i chcesz wpłacić darowiznę
na nasze konto: BPKOPLPWPL23102040270000110216926564
Ratuję Mokke
- NA NUMER 7470 KOSZT 4,92 ZŁ
- NA NUMER 7977 KOSZT 11,07 ZŁ
- NA NUMER 91920 KOSZT 23,37 ZŁ















