DOM ZAMIAST RZEŹNI

pomóż ogrodzić 62 hektary wolności

Szanowni Państwo,
od wielu lat wspólnie z Wami ratuję konie skazane na śmierć. Ocaliliśmy już setki zwierząt, którym człowiek odebrał wszystko – bezpieczeństwo, dom i prawo do spokojnego życia. Wśród nich były konie stare, chore, wyeksploatowane ciężką pracą, ale także młode, zdrowe zwierzęta, których jedyną winą było to, że przestały być komuś potrzebne.

Dziś stoimy przed szansą, która może odmienić los wielu kolejnych istnień.

Udało mi się wydzierżawić na wiele lat ponad 62 hektary łąk i pastwisk. 

To ogromny teren, który może stać się prawdziwym azylem dla uratowanych koników polskich. 

Miejscem, gdzie będą mogły żyć tak, jak stworzyła je natura – w stadzie, na otwartej przestrzeni, bez ciasnych boksów, bez łańcuchów, bez ciągłego oczekiwania na to, czego zażąda od nich człowiek.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda los koników polskich.

To nasza rodzima rasa, niezwykle odporna, inteligentna i doskonale przystosowana do życia na rozległych pastwiskach. Niestety rzeczywistość bywa dla nich okrutna. Co roku, ze względu na dopłaty, rodzą się kolejne źrebięta, ale dla wielu z nich nie ma domu. Koniki polskie nie cieszą się dużą popularnością. Są niewysokie, więc wielu dorosłych jeźdźców nie bierze ich pod uwagę. Nie mają efektownego wyglądu koni sportowych, nie przyciągają wzroku niezwykłym umaszczeniem. Są po prostu szare i niewielkie.

Do tego są bardzo inteligentne. Potrafią myśleć samodzielnie, analizować sytuacje, podejmować własne decyzje. Dla ludzi szukających partnera jest to ogromna zaleta. Dla tych, którzy oczekują ślepego posłuszeństwa – wada.

W efekcie wiele koników polskich przegrywa z modą i oczekiwaniami rynku. Są za małe, zbyt zwyczajne, zbyt mało spektakularne. A kiedy okazuje się, że nie ma dla nich kupca, bardzo szybko stają się problemem.

I właśnie wtedy znaczna część z nich trafia do handlarzy.

Nie są stare. Nie są chore. Nie są agresywne. Często są młodymi, zdrowymi zwierzętami, które mogłyby żyć jeszcze kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Mimo to ich życie kończy się w ciężarówce jadącej do ubojni.

Od lat próbuję ratować takie konie. Niestety nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Nie dlatego, że nie chcę. Dlatego, że brakuje miejsca.

Telefonów z prośbą o pomoc jest znacznie więcej niż wolnych wybiegów. Za każdym razem, gdy muszę odmówić, wiem, że gdzieś po drugiej stronie stoi żywe zwierzę, które być może nie dostanie już żadnej szansy.

Dlatego ten teren jest tak ważny.

Jeśli uda się go przygotować, będzie można przyjąć znacznie więcej zwierząt niż obecnie. Powstanie miejsce stworzone specjalnie dla koników polskich. Miejsce, gdzie będą mogły żyć całymi stadami, swobodnie przemieszczać się po ogromnej przestrzeni, odpoczywać, biegać, tworzyć więzi i po prostu być końmi.

Nie będzie to kolejna stajnia.

Będzie to ostoja, bezpieczny dom dla tych, których nikt nie chciał. Miejsce, gdzie koń nie będzie oceniany przez pryzmat ceny, rodowodu czy przydatności dla człowieka.

Żeby jednak ten plan mógł się spełnić, cały teren musi zostać ogrodzony solidnym i bezpiecznym ogrodzeniem. Szacowany koszt wykonania ogrodzenia wynosi około 80 000 złotych. To ogromna kwota, ale bez niej ten azyl nie powstanie.

Dla wielu osób ogrodzenie to tylko słupki i siatka. Dla mnie to możliwość ratowania kolejnych zwierząt. Dla koników polskich to granica oddzielająca życie od śmierci. To szansa na spokojną przyszłość zamiast transportu do rzeźni.

Nie uratujemy wszystkich koni świata.

Ale jeśli wspólnie uda nam się stworzyć ten azyl, będziemy mogli uratować znacznie więcej niż dziś.

 

Dlatego z całego serca proszę Państwa o pomoc. Każda wpłata przybliża nas do stworzenia miejsca, które dla wielu koników polskich stanie się pierwszym prawdziwym domem.

Równolegle staram się pozyskać środki od firm i przedsiębiorców. Rozmawiam z potencjalnymi sponsorami, przygotowuję wnioski i szukam partnerów, którzy zechcą zaangażować się w stworzenie tego wyjątkowego miejsca. Wiem jednak, że takie działania wymagają czasu, a konie potrzebują pomocy już teraz.

Dlatego zwracam się również do Państwa. Od lat to właśnie dzięki ludziom o wielkich sercach udaje się ratować zwierzęta, które nie mają już nikogo. Wierzę, że i tym razem wspólnie uda nam się stworzyć miejsce, które przez wiele kolejnych lat będzie ratowało konie przed śmiercią.

Jeżeli prowadzisz firmę i chciałbyś wesprzeć budowę azylu, zostać sponsorem ogrodzenia lub pomóc materiałami i usługami, proszę o kontakt. Każda forma pomocy przybliża nas do celu, jakim jest stworzenie bezpiecznego domu dla uratowanych koników polskich. 

Jak możesz pomóc?

  • Dokonaj wpłaty z imieniem KONIKI
  • Wyślij BLIK na numer 506 349 596
  • Udostępnij apel znajomym i rodzinie – im więcej osób się dowie, tym większa szansa, że się uda
  • Podaruj 1,5% podatku wpisując KRS0000794938
  • Jeśli możesz zaoferować pomoc w inny sposób (transport, wolontariat, zbiórkę darów), skontaktuj się z nami mailowo lub telefonicznie.

Dziękuję, za każdą pomoc.
Michał Bednarek
tel 506 349 596

Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy o wpłaty
z tytułem KONIKI
numer konta: 
23102040270000110216926564

Fundacja BENEK, ul. Orzechowa 15, 63-004 Szewce

Jeśli mieszkasz poza granicami Polski i chcesz wpłacić darowiznę
na nasze konto: BPKOPLPWPL23102040270000110216926564 

Azyl dla koników

wybierz kwotę

lub

Akceptuję regulamin darowizn
Kup tapetę i wspomóż fundację
Wyślij SMS o treści POMAGAM
  • NA NUMER 7470 KOSZT 4,92 ZŁ
  • NA NUMER 7977 KOSZT 11,07 ZŁ
  • NA NUMER 91920 KOSZT 23,37 ZŁ

Azyl dla koników

Akceptuję regulamin darowizn