PZJ zawiesił Aleksandrę Chojnacką. To mało.
Rzeźnik — w środowisku jeździeckim tak mówi się na takich ludzi jak ta pani. I słusznie.
Bo jak inaczej nazwać kopanie konia w boksie? Jak nazwać walenie batem po głowie? To nie jest wychowanie. To katowanie.
Na jednym z nagrań widać, że kiedy Aleksandra Chojnacka przechodzi pod szyją konia, zwierzę próbuje najprawdopodobniej ją ugryźć. I ona tłumaczy, że musiała się bronić.
Tylko że dla nas właśnie wtedy zapala się największa czerwona lampka. Dlaczego ten koń tak reaguje na człowieka?
Konie nie rodzą się z nienawiścią do ludzi. Agresywne zachowanie jest odpowiedzią na strach, ból, złe doświadczenia, poczucie zagrożenia albo wcześniejsze brutalne traktowanie. Może być zachowaniem obronnym zwierzęcia, które nauczyło się, że człowiek oznacza cierpienie. I nawet jeśli koń próbuje ugryźć, odpowiedzią nie może być kopanie go i bicie batem.
Jeśli zwierzę wywołuje w człowieku taką złość, frustrację i potrzebę użycia siły, to może warto zadać sobie bardzo proste pytanie: Po co w ogóle mieć konie? Nie trzeba ich mieć. Naprawdę. Na świecie są miliony zajęć. Miliony dróg. Nikt nie jest zmuszony budować wokół koni swojego życia. Zwierzę jest przywilejem. Nie obowiązkiem. Jeśli człowiek nie potrafi dać mu szacunku, cierpliwości i bezpieczeństwa, powinien przestać się nim zajmować.
Ta historia dotyka problemu znacznie większego niż jeden przypadek. W środowisku końskim od zawsze krążą opowieści o biciu koni. O brutalnych treningach. O barowaniu. O wymuszaniu posłuszeństwa bólem. O patentach, które łamią szczęki. O ludziach, przy których konie się boją.
I to nie jest tak, że nikt nie wie. Ludzie wiedzą, kto jest rzeźnikiem. Wiedzą luzacy, stajenni, zawodnicy. Wiedzą inni trenerzy. Tylko że luzak nie doniesie na pracodawcę, bo jutro może nie mieć pracy.
Stajenny też się tego boi. Młody zawodnik nie wystąpi przeciw trenerowi, a ktoś, kto był jedynym świadkiem treningu, wie, że po publikacji filmu wszyscy domyślą się, kto nagrywał. I dlatego konie cierpią, a ludzie nie mówią.
Zmowa milczenia jest najlepszym przyjacielem każdego człowieka, który krzywdzi zwierzęta.
Na zawodach są ludzie, są kamery, publiczność. Tam trzeba się pilnować. Prawdziwe piekło dzieje się w domu. W zamkniętej stajni. Na prywatnym placu. W boksie. Na treningu, którego nikt obcy nie ogląda.
Dziękujemy osobie, która udostępniła te materiały. Dziękujemy, że ktoś wreszcie stanął po stronie koni.
Bo trzeba mieć odwagę, żeby przerwać milczenie. Trzeba mieć odwagę, żeby przestać udawać, że nic się nie dzieje.
Chylimy czoła.
I bardzo chcielibyśmy, żeby ta osoba nie została sama. Żeby kolejne osoby, które mają filmy, zdjęcia albo wiedzę o brutalnym traktowaniu koni, również zaczęły mówić. Bo koń tego nie zrobi. On nie wrzuci filmu na Facebooka, nie pójdzie na policję, nie napisze do prokuratury, nie zadzwoni do organizacji prozwierzęcej.
Nie opowie, co dzieje się z nim za zamkniętymi drzwiami. Może tylko próbować uciekać. Może kulić uszy. Może się bronić. Może w końcu ugryźć albo kopnąć.
A potem powiedzą o nim, że jest agresywny, a powinno się zadać pytanie, co mu zrobiono, że tak się zachowuje.
Jeśli widzisz przemoc wobec konia, nie odwracaj wzroku. Ty możesz być jedyną osobą, która może mu pomóc.
Liczymy na skuteczne działania PZJ i organów ścigania, które ochronią na zawsze konie przed Aleksandrę Chojnacką.
Pomóż odmienić los koni w Polsce – podpisz PETYCJĘ.
Pomoc dla Benkowa
- NA NUMER 7470 KOSZT 4,92 ZŁ
- NA NUMER 7977 KOSZT 11,07 ZŁ
- NA NUMER 91920 KOSZT 23,37 ZŁ
Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy o wpłaty
z tytułem „Wsparcie dla koni z rzeźni”
numer konta: 23102040270000110216926564
Fundacja BENEK, ul. Orzechowa 15, 63-004 Szewce
Jeśli mieszkasz poza granicami Polski i chcesz wpłacić darowiznę
na nasze konto: BPKOPLPWPL23102040270000110216926564
PAYPAL: fundacja.benek@op.pl

