Lusia i Lolek (zwany również Piotrusiem Panem) już bezpieczni!

Aktualizacja 10.05.2022

Kolejna perełka od naszej rodziny adopcyjnej. Tym razem od opiekunów syna Lusi – Lolka zwanego w nowym domu Lotosem.
 
„Do naszej Rodzinki w styczniu tego roku dołączył roczny Lotos (Lolek, Piotruś Pan), synek Lusi z którą razem trafili do Benkowa. Jego przybraną mamą stała się nasza 24-letnia kasztanka Malibu. Jeździmy razem w teren, Lolek biega luzem za Malibu. Na zdjęciach wyprawa nad rozlewisko i popas na łące z mleczykami.”
 

Aktualizacja 02.05.2022

Pamiętacie niedawno i zupełnie niespodziewanie urodzoną córeczkę Lusi? Mała Amiben niedługo skończy miesiąc! Jest wesołym i rozbrykanym źrebaczkiem, szczęśliwym i ciekawym świata. Mama, jak widać, też czuje się dobrze 😀

Lusia i malutka Amiben żyją dzięki Wam ❤

Aktualizacja 19.04.2022

Jak widzicie, Lolek zwany też niekiedy Piotrusiem Panem, miło spędza czas w domu adopcyjnym ze swoją przyszywaną rodziną. Wiosna zachęca do przechadzek na łonie natury 🙂

Jesteśmy szczęśliwi, że nasze zwierzęta trafiają do wspaniałych ludzi, gdzie stają się po prostu częścią rodziny! I zawsze mamy łzy w oczach, kiedy dostajemy takie fotki i filmy…

Aktualizacja 08.04.2022

Lusia i Lolek przyjechały do Benkowa chore, z zołzami. Ponieważ Lolek był już spory, a mama irytowała się, że ciągle chce do cyca, to maluch został po zakończeniu leczenia odsadzony, a Lusia pojechała do domu adopcyjnego.

 A to film sprzed chwili. Maluszek zawitał na świecie dosłownie przed momentem. Poród przebiegł bez kłopotów, maleństwo na ten moment zbiera siły, by po raz pierwszy w życiu wstać. Nie wiemy na razie czy to chłopczyk czy dziewczynka, na sprawdzenie przyjdzie jeszcze czas. Cud życia. Ocaliliście wtedy trzy konie, nie dwa. 

Aktualizacja 01.12.2021

Dziękujemy Wam z całej siły za ocalenie im życia! Kolejny już raz dzięki Wam udało nam się uratować niechciane i zapomniane zwierzęta.  W tym przypadku to Lusia i jej synek Lolek, nazywany również Piotrusiem Panem. Konie są już bezpieczne w Benkowie i będą się powoli oswajać się z nowym, przyjaznym otoczeniem. W najbliższym czasie czeka ich kwarantanna, wizyta kowala i diagnostyka weterynaryjna. I to wszystko dzięki Wam!

Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy o wpłaty
z tytułem “Pomoc dla Lusi i Lolka”
numer konta: 23102040270000110216926564

Fundacja BENEK, ul. Orzechowa 15, 63-004 Szewce

Jeśli mieszkasz poza granicami Polski i chcesz wpłacić darowiznę
na nasze konto: BPKOPLPWPL23102040270000110216926564
 
Za każdą pomoc – dziękujemy z całego serca.

Pomoc dla Lusi i Lolka

wybierz kwotę

lub

Jeśli podasz swój e-mail, poinformujemy Cię o ich dalszych losach

Uratowani 01.12.2021

Poznajcie Lusię. To kobyłka taka jakich wiele. Ani specjalnie piękna, ani brzydka – taka najzwyklejsza w świecie. Spokojna i podporządkowana. Jej spojrzenie wyraża całkowitą rezygnację. A ten kary maluch obok niej to Lolek. Jak synek. Ma może ze cztery miesiące.

W ich przypadku handlarz nie potrafi nic powiedzieć. Nie ma pojęcia, dlaczego w pewien deszczowy poranek zostały przywiezione do niego, zważone i sprzedane bez zbędnego targowania. Właściciel nie był rozmowny. Wziął pieniądze, zostawił konie i odjechał.

Dlatego nic o nich nie wiemy. Nie znamy historii Lusi i nigdy nie poznamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego wkrótce po urodzeniu synka została razem z nim sprzedana właśnie tu, na pewną śmierć. Wiemy tylko, że teraz w ciemnej oborze czekają na swoje przeznaczenie, które wkrótce zjawi się tu pod postacią rzeźnickiej ciężarówki.

Lolek na początku jest przestraszony. Nie pozwala do siebie podejść, ucieka w najdalszy kąt obory. Dopiero złapany przez pomocnika handlarza i na sznurze podprowadzony do mamy, powoli się uspokaja. Lusia przeciwnie, bez oporu pozwala się głaskać, dotykać. Miękkimi, ciepłymi chrapami muska moją dłoń. Tylko jej oczy cały czas podążają za synkiem. A ja wiem, że za kilka dni te dwa cudowne, pełne emocji stworzenia zmienią się w wiszące na rzeźnickim haku połcie mięsa. I dreszcz grozy przechodzi mi po plecach. 

Dwa konie, o których nie jestem w stanie napisać nic więcej. Ich historia była zbyt zwyczajna, żeby ktoś chciał mi ją opowiedzieć. Czy damy radę zebrać pieniądze, aby zwrócić im to, co człowiek chce im odebrać – ich życie? Tą jedyną rzecz, jaką posiadają? Czy takie konie bez historii poruszą kogokolwiek na tyle, by chciał dać im odrobinę uwagi i choćby najmniejszą kwotę? Nie mam pojęcia. Boję się, że nie. Ale będę o nie walczyć do ostatniej chwili. Bo żadna końska mama i żadne końskie dziecko nie powinno nigdy znaleźć się w tym miejscu, z którego jedyne wyjście prowadzi na trap rzeźnickiej ciężarówki. Dlatego proszę – pomóżcie. Bez Was nie jesteśmy w stanie nic zrobić. A wspólnie z Wami możemy zmienić nieuchronne przeznaczenie. Bardzo proszę – jeśli tylko możecie, wesprzyjcie ratunek Lusi i Lolka choćby najmniejszą kwotą. Spróbujmy kolejny raz wspólnie uczynić cud.

Na spłacenie Lusi i Lolka mamy tylko kilka dni. Wpłaciliśmy pierwszą część i handlarz zgodził się poczekać do 30 listopada na resztę. Jeśli oba konie jeszcze u niego będą – odjadą tym transportem w swoją ostatnią drogę. Aby zapłacić za nie i przewieźć je do naszego ośrodka, potrzebujemy do wtorku zebrać 13700 złotych. Potem potrzebna będzie pasza dla klaczy karmiących, diagnostyka weterynaryjna, kowal.

BENKOWO nie otrzymuje dotacji na prowadzenie ośrodka
dlatego bardzo potrzebujemy Twojego wsparcia aby dalej zapewniać

warsztaty terapii zajęciowej w szkołach i przedszkolach

schronienie, leczenie i wyżywienie zwierząt

hippoterapię i onoterapię dla potrzebujących dzieci

wyjazdy na interwencje i pomaganie innym

prowadenie jedynego w Europie Azylu dla żubrów